Czuć się bezpieczniej – lusterka rowerowe Corky (recenzja)

Lusterka rowerowe nie są popularnym rozwiązaniem wśród rowerzystów. Wielu uważa, że nie jest do niczego potrzebne. Że jest duże i niepraktyczne. Że w końcu rower to nie samochód czy motocykl. Na pewno? Poruszając się w ruchu drogowym stajemy się równoprawnymi użytkownikami drogi. A takie lusterko to najprostsza forma poprawy naszego bezpieczeństwa.

Jasne, nie jesteśmy wszystkiego przewidzieć i z pomocą lusterka nie pozbędziemy się agresywnych kierowców i nienormalnych zachowań. Do tego potrzeba czegoś więcej niż małego lusterka. To zaś może nam pomóc sytuacji niebezpiecznych unikać.

Przez ostatni miesiąc miałem okazję sprawdzić działanie lusterek rowerowych Corky marki The Beam. Otrzymałem do przetestowania model szosowy, miejski, oraz uchwyt z lusterkiem montowany do okularów rowerowych.

Jeszcze przed rozpoczęciem swoich testów, gdy dodałem Stories na swoich social mediach zasypaliście mnie wiadomościami. Okazało się, że wielu z Was jest bardzo wyraźnie zainteresowanych takim gadżetem, co osobiście mnie cieszy. Ponadto wielu z Was pisało, że już z lusterka Corky korzysta i jest bardzo zadowolonych. To jeszcze bardziej uświadomiło mi jak ważne jest nasze bezpieczeństwo i jak wielu z Was zdaje sobie z tego sprawę.

Lusterka na kierownicę

Lusterka Corky montowane do kierownicy są bardzo minimalistyczne. Nie rzucają się w oczy, a gdy z nich nie korzystamy, np. w trakcie przerwy na kawę, osoba postronna nawet ich nie zauważy. Co mnie bardzo pozytywnie zaskoczyło, małe rozmiary nie wpływają na odbiór tego co w lusterku można zobaczyć. Poprawnie ustawione pozwoli Wam dostrzegać to co dzieje się za Wami. W obecnych, zimowych warunkach nie miałem problemu, by już kilkaset metrów wcześniej dostrzec światła nadjeżdżającego samochodu z tyłu. Nawet wersja szosowa, której lustro ma promień zaledwie 3 centymetrów (zgrabnie chowa się w baranku jak korek owijki) pozwala dostrzec sporo.

Wersja miejska jest nieco większa i nieco się ją montuje. O ile szosowe lusterko ma klasyczny korek, który możemy wkręcić w kierownicę to wersja miejska ma gumową nakładkę, którą zakłada się na kierownicę. Oba produkty są obracane o 360 stopni, co pozwala na dowolne, najwygodniejsze dla nas ustawienie. W przypadku jazdy w lesie, czy innych miejscach, gdzie lusterko wyda nam się nieprzydatne możemy je po prostu zamknąć.

Co jest dość istotne, lusterko sprawdza się w różnorodnych warunkach. Nie straszne było mu ostre, zimowe słońce, prószący śnieg, czy zacinająca mżawka. W warunkach dużej wilgotności i mrozu również nie działo się nic niepokojącego, choć moja tytanowa rama potrafiła się w tym czasie pokryć drobną warstwą wilgoci. Dodam jeszcze że korzystanie z obu typów lusterek – szosowego i miejskiego nie wpływa w żaden sposób na naszą jazdę.

Lusterko na okularach

Trzecim produktem jaki przetestowałem był model Corky X, który w przeciwieństwie do przedstawionych powyżej montowany jest nie na kierownicy, a do okularów. Przyznam szczerze, że miałem spore oczekiwania wobec tego gadżetu. Projekt powstał został sfinansowany publiczną zbiórką na Kickstarterz’e.

Jedno z głównych haseł przyświecających temu projektowi brzmiało: „Znajduje się na samym rogu horyzontu widzenia ludzkiego oka, aby nie blokować widoku na drogę przed Tobą.” Już pierwszy wyjazd z tym gadżetem udowodnił mi, że nie jest to do końca prawda. Owszem, patrząc na wprost pole widzenia jest szerokie i nie ma większego problemu.

Ten pojawia się, gdy chcemy spojrzeć w lewo nie obracając przy tym głowy. Nagle nasz widok jest zaburzony przez lusterko. Ponadto będąc w ciągłym ruchu, nasza głowa mimowolnie się porusza. A to sprawia, że widok w lusterku ciągle się zmienia. By chcieć cokolwiek dostrzec, trzeba się mocno na nim skupić, co w konsekwencji prowadzi do tego, że nie koncentrujemy się na tym co przed nami. Owszem, trwa to krótką chwilę, ale jednak. Corky X nie skradł mojego serca co nie znaczy, że ten projekt nie ma swojego potencjału. Myślę, że posłuchanie użytkowników i wprowadzenie kilku modyfikacji w projekcie pozwoli przekonać do tego rozwiązania zdecydowanie więcej użytkowników.

O autorze

Mateusz Birecki

Jeżdżę na rowerze. Podobno dużo. Na co dzień pracuję przy dużych zbiorach dziwnych liczb. Robię też zdjęcia -> www.birecki.photos I bardzo lubię pisać. Dlatego ten blog.

Możesz przeczytać również