...

Dolnośląska kraina rowerowa to rozwijany od kilku lat projekt, który był jużna tym blogu omawiany przy kilku okazjach. W przeddzień wiosny udało się sprawdzić jak wygląda sztandarowy odcinek prowadzący ze Żmigrodu do Milicza Doliną Baryczy.

Jeszcze w ubiegłym roku nie dało się zrobić pełnej trasy z dala od samochodowego ruchu. Sytuacja zmieniła się w wakacje, gdy oddano do użytku leśną wybetonowaną ścieżkę łączącą Książęcą Wieś z Gruszeczką. Dzięki temu całą trasę ze Żmigrodu do Milicza (czy nawet dalej do Grabownicy) można pokonać tylko i wyłącznie po ścieżce rowerowej. Po około 40 kilometrów w otoczeniu pięknej przyrody największego w Polsce Parku Krajobrazowego Doliny Baryczy.

Odcinek ten dostarcza sporo widokowych atrakcji, których kulminacją jest przejazd Groblą pomiędzy stawami. W tym miejscu warto podkreślić że Stawy Milickie, wybudowane w XII w. przez zakon Cystersów, znalazły się na liście ONZ „Living Lakes” jako jeden z 13 unikalnych obszarów wodnych na świecie. Na liście znajdują się w towarzystwie jezior Titicaca, Wiktorii, Balatonu, Bajkału, czy Morza Martwego. To największy kompleks stawów rybnych w Europie (ponad 285 stawów o łącznej powierzchni 77 km2), gdzie hodowane są podobnież najsmaczniejsze karpie w całej Polsce.

Filet z karpia był też jedną z atrakcji dnia, bo jakiż inny obiad można by sobie zamówić w tak wspaniałym miejscu?

Stawy Milickie to jednak przede wszystkim bogactwo roślin i ptactwa, co z pewnością z łatwością zauważycie. Ilość obserwatorów z lunetami i obiektywami rzędu 600 czy nawet 800 milimetrów wprost powala. To raj każdego miłośnika przyrody. Dwa kółka i okalające stawy trasy rowerowe są tylko dodatkiem. Jednak są one głównym bohaterem tego wpisu. Trasa ze Żmigrodu do Milicza ma zróżnicowaną nawierzchnię.

Pierwszy odcinek wzdłuż Baryczy aż do miejscowości Osiek jest asfaltowy, z małym szutrowym przerywnikiem w okolicach ruin Pałacu Hatzfeldów. Następnie nawierzchnia zmienia się w betonową i prowadzi przez las. W połowie trasy można odbić do Jazu Niezgoda, ale mając w pamięci swój przejazd trasą R9 do Poznania, tym razem go mijam bokiem. Docierając do Gruszeczki dojeżdżamy do polany na której płynnie przechodzimy w szutrową nawierzchnię szlaku poprowadzonego dawną linią kolejki wąskotorowej. Po kilku kilometrach docieramy do Sułowa, tam odbijając na krótką pętlę do Rudy Sułowskiej. Ten fragment prowadzący po drogach publicznych warto jednak zaliczyć, by doświadczyć pełni możliwości oferowanej przez Dolinę Baryczy.

Szlak dawnej wąskotorówki to mieszanka szutrowych ścieżek z asfaltowymi fragmentami, które jednak są dość mocno pokiereszowane przez korzenie drzew. Jest to nieco uciążliwe, nawet na gravelowej, 40mm oponie. Odcinek ten nie jest nadzwyczaj długi i bardzo szybko meldujemy się w Miliczu, gdzie wita nas ekspozycja kolejowa, wraz z hasłem „Milicz – rowerowa stolica Dolnego Śląska”. Niestety, ale z przykrością muszę stwierdzić że jest to określenie mocno koloryzowane.

W wielu miejscach rowerzyści spotkają się bowiem z zakazem ruchu po drodze publicznej. I o ile – w miejscach gdzie obok jest ścieżka rowerowa, można te zakazy zrozumieć, to w przypadku miejskich i zazwyczaj mało ruchliwych dróg, gdzie w zamian rowerzyści otrzymują jedynie wąski chodnik, po którym również – zgodnie z przepisami – nie można jechać, jest to wręcz absurdalne. Nie zmienia to jednak faktu, że dróg rowerowych jest sporo i tą niedogodność da się – czasem okrężną drogą – ominąć.

A za Miliczem czeka najciekawsza część Doliny Baryczy z wspomnianą wyżej groblą. Przejazd nią to niesamowite przeżycie. Tam nie da się jechać szybko. Nie tylko dlatego, że wokół jest mnóstwo spacerowiczów, ale przede wszystkim ze względu na otaczający krajobraz. To bezwzględny widokowy sztos, do którego nie potrzeba żadnych gór. Choć gdzieś w oddali majaczą Wzgórza Trzebnickie. Woda, drzewa i mnóstwo ptactwa, które jest tak nieoczywiste, że każe się zatrzymać i zastanowić co to za gatunek.

Ostatnie kilometry wycieczki prowadzą przez Grabownicę po szutrowej alei wzdłuż kolejnych stawów z powrotem do Milicza. A konkretniej na dworzec kolejowy, skąd odjeżdża bezpośredni pociąg do Wrocławia.

Udostępnij

O autorze

Jeżdżę na rowerze. Podobno dużo. Na co dzień pracuję przy dużych zbiorach dziwnych liczb. Robię też zdjęcia -> www.birecki.photos I bardzo lubię pisać. Dlatego ten blog.

Optimized by Seraphinite Accelerator
Turns on site high speed to be attractive for people and search engines.