...

Ustawka. Słowo, które przez większość społeczeństwa ma mocno pejoratywne znaczenie. Kojarzy się źle, negatywnie. No i nie ma w tym przypadku, bo wystarczy wpisać to hasło w Google, by zobaczyć jakie teksty odnoszące się ustawek są pozycjonowane najwyżej. „Wielka ustawka kiboli”, „Ustawka kibiców na A4. 50 osób zatrzymanych”. Ba! Nawet Słownik Języka Polskiego mówi nam, że ustawka „najczęściej odnosi się do bójki pomiędzy grupami o odmiennych poglądach”.

Chwila, moment, wróć! Czy na pewno? My, kolarze znamy to słowo z nieco innej perspektywy. Bardziej przyjaznej. Radosnej. Towarzyskiej. Choć i wp***dol się zdarzyć może. I bomba. Ale sami je sobie zafundujemy. Spróbujmy więc zdefiniować czym jest ustawka kolarska. Odwróćmy to negatywne znaczenie, które sprawia, że nasze „niekolarskie” matki, żony i kochanki mają łzy w oczach, gdy mówimy im: „idę na ustawkę”. 

Domyślam się, że każdy z Was kocha rower ze względu na wolność jaką daje i jakiej jest symbolem. Bez znaczenia, ile masz pieniędzy, jaką formę i gdzie mieszkasz: rowery są dla każdego i każdemu dają taki sam potencjał. Kolejne kilometry zazwyczaj mają jeden skutek uboczny: powstanie i rozwój tzw. cyklozy, zwanej też pasją. Pasją do dwóch kółek, której nie da się wyleczyć. To przeważnie wygląda u każdego z nas podobnie. Chcesz wiedzieć więcej, jeździć dalej i szybciej, inwestujesz w swój sprzęt. Odkrywasz, że w Twoich okolicach odbywają się maratony i wyścigi, zgrupowania, ustawki…

Jakie mogą być rodzaje ustawek kolarskich? Na przykład ustawki szybkie. Zdecydowanie najlepszym rodzajem roweru dla takiej ustawki jest rower szosowy. Znaczy z wąską oponą, choć i grubsza wcale Was nie dyskwalifikuje. I jeden blat z przodu też nie! Uwierzcie mi, wiem co mówię. „Szybkość ustawki” najczęściej jest określana przed wyruszeniem, ale z autopsji powiem Wam, że do tych deklaracji trzeba zawsze dodać 3-4 km/h. Zwarta grupa na bocznych i opuszczonych drogach potrafi stworzyć peleton i warunki niemalże wyścigowe. I prędkości również. 40 km/h to nic nadzwyczajnego, i jeśli pojawisz się w takim gronie pierwszy raz, to przekonasz się, że „szybko” wcale nie jest strasznie.

Chyba, że jedziesz z przodu, to taki rodzaj ustawki potrafi sponiewierać podobnie jak kibice na A4. No i trzeba również znać kolarską etykietę, wiedzieć co i kiedy zrobić, pokazywać na drodze przeszkody. Bo w przeciwieństwie do Zwift’a, tutaj macie realnych znajomych z krwi i kości. Pamiętajcie o tym. Ten rodzaj ustawki to znakomita forma treningu kolarskiego. Bo nie dość, że grupa dyscyplinuje nasze tempo i generowaną moc, to jeszcze uczymy się zachowań z jakimi będziemy mieli do czynienia na wyścigu. 

Inny rodzaj ustawki, również najczęściej szosowej, to coffee ride. I wcale nie oznacza to, że w bidonie jest kawa, tylko że w trakcie jazdy – mniej więcej w połowie – cała grupa zatrzymuje się na kawę. Zazwyczaj kawie towarzyszy ciasto. Rzadziej większy obiad. Choć i to się zdarza. Taka przerwa to czas by porozmawiać i się lepiej poznać. No i nie muszę chyba mówić, że ciasto wówczas smakuje wyśmienicie! Takie ustawki często są zdecydowanie wolniejsze, a średnia nie przekracza 30 km/h. Są okazją, by poznać możliwości jazdy w peletonie i korzyści z tego płynące. Pozwalają poczuć coś więcej, niż tylko radość z samotnego pokonywania kilometrów.

Co ciekawe, coffee ride ma swoje korzenie w zawodowym peletonie. Każdy kolarz profesjonalny ma w swoim kalendarzu dni regeneracyjne. I wtedy wybiera się na coffee ride. Swobodne przejażdżki po okolicy służą ulżeniu mocno trenowanych mięśni.

Dość świeżym zjawiskiem, który rozwinął się pod wpływem coraz popularniejszych rowerów „szutrowych” są ustawki gravelowe. Czy różni je coś od pozostałych poza rodzajem nawierzchni? Otóż, moi drodzy, różni je wszystko! Gravel to nie rodzaj roweru. To stan umysłu. I na takiej ustawce nie ma najmniejszego znaczenia po jakiej nawierzchni się jedzie. Czy to gruz klasy premium (w nomeneklaturze @wspodnicynaszosie), czy zapomniany leśny singletrack, czy paskudna kostka brukowa. Nie ważne! Podobnie jak zupełnie nie ważne jest to na czym jedziesz i jak mocno jedziesz! Tu wszyscy są równi.

Wprawdzie niektórzy jeżdżą nieco szybciej, ale na gravelowej ustawce nie warto być szybkim. Bo później trzeba w ciemnym lesie, w krótkich spodenkach, pod koniec października czekać na pozostałych i marznąć. Toż to wilka można złapać! I zupełnie nie ważne na czym jedziesz! Aluminium, karbon, stal, tytan. I tak na końcu wszystko będzie ufajdane błotem i na końcu i tak każdy powie: ale było fajnie! Bo gravelowe ustawki to coś zupełnie innego niż jazda na szosie. To eksploracja lasów po zmroku, gubienie się i znajdowanie, to odkrywanie miejsc, które są tuż obok – a zupełnie nie mieliśmy świadomości ich istnienia. To eksploracja, która wciąga. To integracja, która pozwala na jeszcze głębsze zachorowanie na cyklozę. 

Wiedząc o kolarskich ustawkach już wszystko, spróbujmy nadać im definicję. I wysłać do komisji Słownika Języka Polskiego. Ustawka kolarska to spotkanie osób, które miłują kolarstwo bardziej niż bardzo i jadą w określonym celu i kierunku na rowerach, miło spędzając wspólnie czas. Proste i prawdziwe. Prawda? To co? Widzimy się na kolejnej ustawce?

Udostępnij

O autorze

Jeżdżę na rowerze. Podobno dużo. Na co dzień pracuję przy dużych zbiorach dziwnych liczb. Robię też zdjęcia -> www.birecki.photos I bardzo lubię pisać. Dlatego ten blog.

Optimized by Seraphinite Accelerator
Turns on site high speed to be attractive for people and search engines.