Jak się dostać?

95% osób dociera na Wyspę wybierając lot samolotem. Jest to najprostsza i najbardziej ekonomiczna opcja. Loty odbywają się regularnie z kilku miejsc Polski, jednak również można lecieć – tak jak my – z Berlina. To rozwiązanie w szczególności optymalne dla osób zamieszkujących zachodnią część kraju – dojazd jest prosty, a loty są praktycznie codziennie.

Dla pozostałych 5%, które latać nie lubią, lub mają inne powody by nie wsiadać do samolotu pozostaje prom z lądowej części Hiszpanii, który płynie około 24 godzin.

Jak się poruszać?

Wysiadając z samolotu (czy odpowiednio dla wersji 5% – z promu), tak naprawdę otrzymujecie 3 możliwości poruszania się po wyspie. Najwygodniejsza – wynajem samochodu, najbardziej ekonomiczna – komunikacja autobusowa, oraz najdroższa – taksówki.

Samochód

My wybraliśmy samochód. Z kilku przyczyn. Po pierwsze rowery wynajmowaliśmy (o tym później) w Las Palmas, stolicy prowincji, zaś spaliśmy 60 kilometrów dalej, na południowym brzegu w Maspalomas. Chcąc szybko przedostać się na miejsce noclegu z bagażami i rowerami, to był jedyny słuszny wybór.

Wynajem samochodu jest w moim przekonaniu rozsądny cenowo, jeśli wie się gdzie auto wynajmować. Najtańszą i najlepszą opcją jest skorzystanie z lokalnej wypożyczalni CICAR. Argumenty które za tym przemawiają jest kilka, a najważniejszymi są: ubezpieczenie od wszelkich zdarzeń wliczone w cenę, oraz brak kaucji za wynajem.

Ceny za małe miejskie samochody zaczynają się od 120 euro za tydzień (przy czym 1 dzień to koszt w okolicach 25-30 euro), my za Seata Arona (który bez problemu zmieścił dwa rowery) z pełny bakiem zapłaciliśmy 182 euro. Uzupełnienie baku po przejechaniu 650 kilometrów to koszt dokładnie 41 euro. Miejcie na uwadze, że paliwo na Wyspach Kanaryjskich jest znacznie tańsze, niż na kontynencie. Ceny wahały się w przedziale 1,15-1,30 euro (4,92-5,55 zł) za litr 95, diesel był nieznacznie tańszy.

Autobus

Na Gran Canarii (ale podobnie było również na Teneryfie) funkcjonuje bardzo dobrze zorganizowana sieć autobusów GLOBAL, które dowożą w niemal każde miejsce na wyspie. Wiele z nich oferuje również przewóz rowerów, więc jeśli ktoś nie chce być niewolnikiem samochodu, nie jest hedonistą w zapętlaniu każdej swojej trasy, albo na przykład chce dotrzeć łatwiej w wybrane miejsca, to jest to dla niego opcja wyśmienita.

Ceny są umiarkowane, gdy sprawdzałem koszt dojazdu z lotniska do Maspalomas, pojawiła się kwota 3,5 euro. Za rower płaci się osobno, ale nie są to wielkie kwoty.

Taksówka

Opcja najmniej ekonomiczna i w zasadzie można postawić tutaj kropkę. Koszt transferu z lotniska na południe wyspy to około 120 euro w dwie strony.

Rower

No wiadomo! Po to w końcu się tam wybraliśmy. Zanim trasy i miejsca warte odwiedzenia, zajmijmy się wynajmem rowerów. Wypożyczalni rowerów jest na wyspie kilka(naście), ale wiemy jedno – drugi raz w miejscu w którym wynajęliśmy nasze KTM-y tego byśmy nie zrobili. Rowery były zmęczone życiem i zupełnie nieprzygotowane do jazdy. Luźne stery, niewyregulowane przerzutki, przetarte opony, zapieczone śruby nie pozwalające na modyfikację siodełka czy mostka to tylko wierzchołek góry lodowej. Zdecydowaliśmy się na nie, ponieważ udało się je zarezerwować na cały pobyt, w innych wypożyczalniach mielibyśmy rower tylko na część naszej wizyty na wyspie.

I żałowaliśmy, że tuż przed wyjazdem zrezygnowaliśmy z drugiej rezerwacji, w FreeMotion. To najpopularniejsza wypożyczalnia na wyspie, a dodatkowo w punkcie przy Playa del Ingles pracuje Cezary Pastucha (ten sam, który mnie fotografował we Wrocławiu, gdy odbierałem złożonego #PanaTytana), który nie dość że Was wzorowo obsłuży, to jeszcze sprzeda kilka ciekawych miejscówek, o których inni nie mają pojęcia.

Udostępnij

O autorze

Jeżdżę na rowerze. Podobno dużo. Na co dzień pracuję przy dużych zbiorach dziwnych liczb. Robię też zdjęcia -> www.birecki.photos I bardzo lubię pisać. Dlatego ten blog.